Brak produktów w koszyku.
Pysio

Pysio 3 lata.
14 Stycznia 2023 r moja mama kupiła mi królika. Mój króliczek przyjechał do mnie aż z Przemyśla do Rzeszowa. Mój króliczek był malutki miał 6 tygodni był koloru rudego był rasy barankiem urodził się bez jednego paluszka. Był taki słodki że odrazu wiedziałam jak mu dam na imie. Nazwałam go Pysio. W pierwszych dniach Pysio musiał się ze wszystkim zapoznać był bardzo ciekawski. Poznał mnie poznał swój domek i zaczął się przyzwyczajać. Potem gdy się do mnie przyzwyczaił gdy go wolałam po imieniu Pysio Pysio. On skakał do mnie na łóżko i skakiwał mi na kolana patrzył na mnie brązowymi oczkami a potem przytulał się do mnie i zasypiał. Bardzo lubił gdy go głaskałam po brzuszku i gdy go głaskałam po uszkach. To był mój mały kłapouszek. Pysio uwielbiał chodzić na spacery lubił biegać. Spędzaliśmy dużo czasu na spacerach Pysio uwielbiał biegać gdy prowadzałam go na smyczy Pysio tak się cieszył skakał do góry biegał był szczęśliwy. Pysio uwielbiał koty był bardzo przyjazny nie bał się innych zwierząt. Spędzaliśmy dużo czasu na dworze Pysio siedział ze mną na trawce. Lubił się do mnie przytulać lubił jeść trawke sianko owoce gdy huśtałam się na hamaku Pysio razem ze mną się huśtał. Z moim króliczkiem Pysiem łączyła mnie wyjątkowa więź przyjaźni. Pysio był moim najlepszym przyjacielem gdy byłam smutna I płakałam przytulał mnie i lizał moje łzy lizał mnie po rękach buzi bardzo mnie kochał uwielbiał spędzać ze mną czas. Gdy go przytulałam i powiedziałam mu Pysio Pysio kocham Cię mój króliczek odrazu na mnie patrzył i odrazu mnie przytulał i całował. W ten sposób odwzajemniał mi miłość był moim najlepszym przyjacielem jakiego miałam. Pysio był ze mną bardzo krótko 2 lata i 8 miesiecy. Choroba przyszła nagle najpierw nie było żadnych objawów Pysio normalnie jadł miał apetyt problem był taki że bardzo się moczył odgniót sobie w klatce łapki. Smarowałam mu rany na łapkach mój króliczek Pysio miał apetyt a mimo tego bardzo schudł sierść mu powypadała. Potem już było gorzej Pysio stracił równowagę nie mógł ustać na nóżkach nie wiedziałam co mu dolega więc poszłam do Weterynarza. Myślałam że może ma złamany kręgosłup okazało się że te rany nie są z odhnięcienia Pani doktor powiedziała że to jest kokcydioza. Pysio był bardzo słaby nie mógł utrzymać równowagi widziałam że walczy że chce chodzić ale niestety nie może co próbował wstać to się przewracał potem było co raz to gorzej Pysio leżał cały czas na boczku musiałam go karmić bo nie był wstanie samodzielnie jeść. Ratowałam mojego króliczka jak tylko mogłam ale oprócz kokcydiozy była jeszcze inna choroba. Oddałam mojego króliczka Pysia do szpitala tydzień czasu leżał w szpitalu na intensywnej terapii był w inkubatorku lekarze robili mu badania podawały leki ale stan mojego króliczka z dnia na dzień się pogarszał. Okazało się że mój króliczek ma kunikuloze to ostatnie stadium choroba zatakowała układ nerwowy jelitowy nerki wątrobę jelita mój króliczek Pysio bardzo cierpiał dlatego miał rany i był sparaliżowany. Mogłam go uśpić ale nie mogłam tego zrobić bo nie miałabym sumienia odbierać mu życia lekarze przytrzmywali mu życie ale nie udało się 1 września przywiozłam mojego króliczka Pysia do domu pożegnałam się z nim w domu podałam mu leki nakarmiłam go przytuliłam go. 2 września o godz 9-06 Pysio zaczął krzyczeć i otworzył buzie dusił sie trzymałam go za łapke i zmarł o godz 9-10 byłam przy jego śmierci byłam przy nim do końca umarł w moim domku. Bardzo płakałam i nie mogłam się z tym pogodzić byłam w szoku dostałam traumy i silnej depresji. Pochowałam mojego króliczka Pysia w pięknym pudełku w kształcie serca był to dla mnie najsmutniejszy dzień w życiu. Byłam w szoku i w silnych emocjiach mam traume i do dziś nie moge się pogodzić z jego śmiercią co dziennie płacze i bardzo za nim tęsknie. Pysio odszedł za tęczowy most 2 września 2025 r o godz 9-10 tak bardzo mi przykro że już go nie zobacze ani nie przytule. Dwa dni po śmierci Pysio mi sie śnił że jest szczęśliwy śnił mi się z innymi zwierzętami że się z nimi bawi potem drugi znak którego doświadczyłam to marchewki na ławce ktoś zostawił marchewki. Mój króliczek Pysio uwielbiał mstchewki zawsze gdy spojrze na klatke już nie zobacze mojego przyjaciela . Wierze że Pysio jest szczęśliwy za tęczowym mostem i że już go nic nie boli. Mam nadzieję że kiedyś spotkam mojego najlepszego przyjaciela za tęczowym mostem. Kocham Cię Pysio dziękuję że byłeś moim najlepszym przyjacielem. Agata Starsiak
